|


















|
WESOŁA SZKOŁA
Przedszkolanka
przechadzała się po sali obserwując rysujące dzieci. Od
czasu do czasu zaglądała, jak idzie praca. Podeszła do
dziewczynki, która w skupieniu coś rysowała.
Przedszkolanka spytała ją, co rysuje.
- Rysuję Boga - odpowiedziała dziewczynka.
- Ale przecież nikt nie wie, jak Bóg wygląda -
powiedziała zaskoczona przedszkolanka.
Dziewczynka mruknęła, nie przerywając rysowania:
- Za chwilę będą wiedzieli.
Na lekcji
biologii nauczycielka przestrzega dzieci:
- Pamiętajcie, że nie wolno całować kotków ani piesków,
bo od tego mogą się przenosić groźne zarazki. A może
ktoś z was ma na to przykład?
Zgłasza się Jasio:
- Ja mam, proszę pani. Moja ciocia całowała raz kotka.
- I co?
- No i zdechł.
Nauczycielka z liceum spotyka swego dawnego ucznia
Jasia.
- No co u ciebie słychać Jasiu, co porabiasz?
- A wie Pani, chemię wykładam.
- Naprawdę Jasiu? A gdzie?
- W "Biedronce". Na regały...
Maciek po napisaniu listu
do św. Mikołaja mówi do brata:
-Mam nadzieję że moje marzenie się spełni...
-a jakie to marzenie???
-żeby za chodzenie do szkoły płacono...
Siedmioletni chłopczyk
wraca ze szkoły. Podjeżdża samochód. Kierowca opuszcza szybę i
mówi:
- Wsiadaj do środka, dam Ci 10 zł i lizaka.
Chłopczyk nie reaguje i przyspiesza kroku. Samochód powoli toczy
się za nim. Znowu się zatrzymuje:
- No wsiadaj, dam Ci 20 zł, lizaka i chipsy.
Chłopczyk ponownie kręci głową i przyspiesza kroku. Samochód
powoli jedzie za nim:
- No nie bądź taki! Moja ostatnia oferta: 50 zł, chipsy i cola.
- Oj, odczep się tato. Skoro kupiłeś Matiza, to naucz się z tym
żyć.
Ojciec
pyta syna:
- Co robiliście dziś na matematyce?
- Szukaliśmy wspólnego mianownika.
- Coś podobnego! Kiedy ja byłem w szkole, też
szukaliśmy wspólnego mianownika! Że
też nikt go do tej pory nie znalazł...
-
Dyrektor szkoły przechodzi
korytarzem obok klasy, z której słychać
straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw
najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na
korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy
wychodzi kolejnych trzech młodzianów, którzy
pytają:
- Czy możemy już iść do
domu?
- A z jakiej racji?
- No... przecież skoro nasz nowy pan od
matematyki stoi w kącie, to chyba lekcji nie
będzie, prawda?
- Ech, ta 7B! Nie wytrzymam z
tymi baranami! Pytam ich kto wziął
Bastylię, a oni krzyczą, że to nie oni!
- Niech się pan tak nie denerwuje - uspokaja
dyrektor - może to
rzeczywiście ktoś z innej klasy.
|




 |